Toskania to malownicza kraina Włoch, która nie do końca kojarzyć może się z wyścigami. Tor Mugello niedaleko Florencji gości u siebie nie tylko motocykle, ale również bolidy. Do tej pory odbywały się tam jedynie testy Formuły 1. W tegorocznym chaotycznym kalendarzu Królowej Motosportu znalazło się miejsce na grand prix. Przy tej okazji postanowiono święcić 1000 wyścig Ferrari. Nie pozostało nic więcej jak tylko czekać na emocjonujący wyścig.
Start zapowiadał zaciętą walkę. Nie mógł się do niej włączyć Max Verstappen, który „stracił moc” i w całym zamieszaniu został wypchnięty z toru. Nie obyło się przy tym bez kolizji. Oprócz kierowcy Red Bull Racing, wyścig zakończył się dla Pierre Gasly’ego. Na torze pojawił się safety car, kierowcy, którzy mniej ucierpieli w stłuczce zdołali zjechać do serwisu i powrócić na tor. Na czoło stawki wysunął się Valtteri Bottas i to on dyktował zasady restartu.